25.01.2014

Nigdy nie obrażaj niczyjego idola, bo dla niego może być to jedyny powód do wstawania rano z łóżka


"Osoba, która chociaż raz, dała ci do zrozumienia, że nie toleruje twoich upodobań nie jest warta bycia twoim przyjacielem. "

Każdy z nas chociaż przez chwilę miał jakiegoś swojego faworyta. Piosenkarza, piosenkarkę, zespół, aktora, aktorkę itd. Każdy z nas śledził jego losy, brał z niego przykład i zyskiwał siły patrząc na taką osobę, która wiele osiągnęła. Każdego kiedyś bolały słowa bezsensownej krytyki na tego człowieka... A może nawet i bolą do dzisiaj.

Wszyscy żyjemy w XXI wieku. Wieku, w którym tolerancja u kogoś może być uważana za skarb. Żyjemy w latach, w których muzyka nowych wykonawców, muzyka o miłości oraz taka, która ma młodych fanów jest potępiana i to bardzo. Wystarczy popatrzeć na takiego Justina Biebera, który jest jednym z najbardziej znienawidzonych jak i pokochanych nastolatków na świecie.

Osoba, która obraża jakąś postać nawet nie ma pojęcia jakie konsekwencje ciągną się za wypowiedzianymi słowami (najczęściej bez namysłu). Zdanie takie jak "Ten i ten jest beznadziejny.", "Ten to pedał.", "Ten nie potrafi śpiewać." ranią. To tylko głupie, puste słowa a jednak potrafią zaboleć osobę, która kocha tego "kto nie potrafi śpiewać" i tego "kto jest beznadziejny".

Jakiś czas temu sama obrażałam muzykę lub wykonawcę, który mi się nie spodobał. Jednak 2 lata temu dołączyłam do fandomu* bardzo nie lubianego zespołu. Jest to mianowicie One Direction. On tamtego czasu poczułam jak to jest, gdy ktoś obraża twojego idola, albo CIEBIE za to czego słuchasz i co lubisz. Wtedy nauczyłam się jednej zasady: nigdy nie obrażaj niczyjego idola, bo dla niego może być on jedynym powodem wstawania rano z łóżka. Moi idole dają mi siłę każdego dnia. Słowa piosenek, oraz słowa wypowiadane przez nich przytrzymują mnie przy życiu kiedy jestem smutna.

Od tamtych 2 lat boję się powiedzieć nowo poznanej osobie czego słucham. Boję się zostać wyśmiana. Pomimo tego, że słucham jeszcze wielu, wielu innych wykonawców nie chcę się wstydzić tego jednego zespołu. Od tamtych 2 lat nie odważyłam się obrazić niczyjego idola, na pewno nie w obecności jego fana. Więc- drogi Czytelniku. Pomyśl zanim coś powiesz. Pomyśl czy, aby na pewno nikogo nie urazisz. Bo potem takim skutkiem są nawet samobójstwa fanów.

*fandom- grupa "fanów", dla których idol znaczy wiele więcej niż tylko "muzyka" bądź coś innego. Cytat z Wikipedii:" Jako fandom określa się zwykle ludzi aktywnie uczestniczących w klubach fanowskich, konwentach fantastyki lub w internetowych dyskusjach."

3 komentarze:

  1. Ja niestety nie raz doświadczam takich sytuacji. Nie tylko z powodu, że również jestem Directioner ale z tego, że kocham, słucham Eda Sheerana. On jest rudy a dla moich znajomych to zdecydowanie powód do wyzywania go. To bardzo przykre ale uodporniłam się na takie uwagi. Nie zniżam się do ich poziomu i odchodzę z poniesioną głową :)

    rubinowe-wino.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. trzeba się na to uodpornić, świata niestety nie zmienimy:/
    obserwuje:)
    http://szumdnia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ciesze się że trafiłam na twój blog ! sama wygląd robiłaś?

    http://karolina-blogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie miłe komentarze dziękuję. Zostawcie link do swojego bloga a na pewno go odwiedzę. ♥