29.01.2014

"In this world full of people, there's one killing me"


Moje ferie dobiegają już końca i nie jestem z tego powodu szczęśliwa...Ostatnie kilka dni muszę wykorzystać przygotowując się do szkoły i już dzisiaj po raz pierwszy od 3 tygodni zajrzałam do książek. Cieszę się, że mogłam odpocząć tak długi czas i jednocześnie nienawidzę kilku tygodniowych przerw... Trudno potem wrócić do normalnej rutyny, chodzenia codziennie do szkoły i odrabiania zadań domowych.

Wczorajszy dzień mogę zaliczyć zdecydowanie do jednego z najlepszych. Pojechałam z moją mamą i przyjaciółką na film "Paranormal Activity: Naznaczeni" do Rzeszowa. Gdy już tam przyjechałam kompletnie zapomniałam o tym, że jesteśmy tu ze względu na film :). Sam czas spędzany chodząc po sklepach, w McDonaldzie, robieniu sobie zdjęć mijał bardzo miło. Było wiele śmiechu, dużo rozmawiałyśmy i nie było ani sekundy nudy. Jeśli chodzi o film, nie należał do jakiś najstraszniejszych, lecz pierwszy raz byłam w kinie na horrorze. Ogromny ekran i świetne nagłośnienie sprawiało, że za każdym momentem gdy coś działo się nagle podwijałam nogi, zupełnie jakbym chciała się uchronić od czegoś co zaraz na mnie wyskoczy haha. Pomimo wszystko film mi się baardzo podobał, oglądam wiele horrorów i przyznam, że te na dużym ekranie są najlepsze. Po za tym 1,4h w dwie strony spędzone razem w pociągu też były bardzo ciekawe :). Nie wiem dlaczego, ale jedną z rzeczy, które najbardziej kocham w podróżach jest transport, nieważne czy to samolot, samochód czy właśnie pociąg. A Wy? Jak spędzacie ostatnie dni ferii? A może dopiero na nie czekacie? Piszcie ;) 
bluza: fesswybitnie.com, czapka: New Yorker





25.01.2014

Nigdy nie obrażaj niczyjego idola, bo dla niego może być to jedyny powód do wstawania rano z łóżka


"Osoba, która chociaż raz, dała ci do zrozumienia, że nie toleruje twoich upodobań nie jest warta bycia twoim przyjacielem. "

Każdy z nas chociaż przez chwilę miał jakiegoś swojego faworyta. Piosenkarza, piosenkarkę, zespół, aktora, aktorkę itd. Każdy z nas śledził jego losy, brał z niego przykład i zyskiwał siły patrząc na taką osobę, która wiele osiągnęła. Każdego kiedyś bolały słowa bezsensownej krytyki na tego człowieka... A może nawet i bolą do dzisiaj.

Wszyscy żyjemy w XXI wieku. Wieku, w którym tolerancja u kogoś może być uważana za skarb. Żyjemy w latach, w których muzyka nowych wykonawców, muzyka o miłości oraz taka, która ma młodych fanów jest potępiana i to bardzo. Wystarczy popatrzeć na takiego Justina Biebera, który jest jednym z najbardziej znienawidzonych jak i pokochanych nastolatków na świecie.

Osoba, która obraża jakąś postać nawet nie ma pojęcia jakie konsekwencje ciągną się za wypowiedzianymi słowami (najczęściej bez namysłu). Zdanie takie jak "Ten i ten jest beznadziejny.", "Ten to pedał.", "Ten nie potrafi śpiewać." ranią. To tylko głupie, puste słowa a jednak potrafią zaboleć osobę, która kocha tego "kto nie potrafi śpiewać" i tego "kto jest beznadziejny".

Jakiś czas temu sama obrażałam muzykę lub wykonawcę, który mi się nie spodobał. Jednak 2 lata temu dołączyłam do fandomu* bardzo nie lubianego zespołu. Jest to mianowicie One Direction. On tamtego czasu poczułam jak to jest, gdy ktoś obraża twojego idola, albo CIEBIE za to czego słuchasz i co lubisz. Wtedy nauczyłam się jednej zasady: nigdy nie obrażaj niczyjego idola, bo dla niego może być on jedynym powodem wstawania rano z łóżka. Moi idole dają mi siłę każdego dnia. Słowa piosenek, oraz słowa wypowiadane przez nich przytrzymują mnie przy życiu kiedy jestem smutna.

Od tamtych 2 lat boję się powiedzieć nowo poznanej osobie czego słucham. Boję się zostać wyśmiana. Pomimo tego, że słucham jeszcze wielu, wielu innych wykonawców nie chcę się wstydzić tego jednego zespołu. Od tamtych 2 lat nie odważyłam się obrazić niczyjego idola, na pewno nie w obecności jego fana. Więc- drogi Czytelniku. Pomyśl zanim coś powiesz. Pomyśl czy, aby na pewno nikogo nie urazisz. Bo potem takim skutkiem są nawet samobójstwa fanów.

*fandom- grupa "fanów", dla których idol znaczy wiele więcej niż tylko "muzyka" bądź coś innego. Cytat z Wikipedii:" Jako fandom określa się zwykle ludzi aktywnie uczestniczących w klubach fanowskich, konwentach fantastyki lub w internetowych dyskusjach."

24.01.2014

Nie ufaj byle komu

 
Jak często się na kimś zawiodłeś? Jak często płakałeś przez kogoś i to nie jeden raz? Często myślimy "Trudno, mam nauczkę, następnym razem będzie inaczej". Ale nie jest. Niestety. O co mi dokładnie chodzi? Otóż, dzisiejszy temat to zaufanie. Nie można ufać byle komu. I nie chodzi mi tutaj o ufanie ludziom, którzy idą przez ulicę pytają nas "HEJ, CHCESZ POOGLĄDAĆ KOTKI W PIWNICY?" bo tego powinni uczyć Was rodzice i w młodych latach nauki - nauczyciele. Chodzi mi o problem wielu nastolatek/nastolatków, którzy za szybko komuś ufają. A potem skutkiem tego są nawet samobójstwa. Nieładnie to brzmi, ale taka prawda.

Pamiętaj, że zawsze gdy kogoś poznasz, polubisz trzymaj go na dystans. Prawie jak psa na smyczy. Nieważne czy go pokochasz czy tylko uznasz za fajną osobę. Nie "obgaduj" z nim innych osób, nie zwierzaj się od razu z całego życia. Nawet jeśli ta osoba pokaże Ci, że możesz jej powiedzieć dosłownie wszystko, wierz mi - że nie możesz. Nie wiesz, kiedy nagle zawali Ci się świat przez nietrzymanie języka za zębami.

Przyjaźnie/związki buduje się tygodnie, miesiące a nawet lata. Nie możesz kogoś od razu nazwać swoim przyjacielem, bez względu na to jak wiele macie ze sobą wspólnego. I nie myślcie "Och, tamtym razem się zawiodłem, ale trudno! Ona/on jest inny/a, więc dlaczego mam mieć wątpliwości? Opowiem jej/jemu o wielu rzeczach, o których nie wie nikt!". Po co potem płakać? Skoro można trzymać kogoś w miarę na dystans i nawet jeśli ktoś nas odrzuci to nie mieć nic na sumieniu? Pamiętaj - nie ufaj byle komu. I nieważne jak już bardzo mu zaufasz ZAWSZE trzymaj język za zębami.

Mam nadzieję, że post się Wam spodobał i posłuchacie moich rad:)) Miłego tygodnia Wam życzę! <3